piątek, 25 marca 2011

Rozsypały się perły...

"Odkąd mi się ujawniły tak ostatecznie bezsens dziejów i to nędzne półpiekło naszej ziemskiej rzeczywistości, wszystkie ludzkie cuda, które kochałem - dzieła sztuki, dzieła poezji, wielkie czyny, wielkie postacie - rozsypały mi  się jak perły ze sznurka. Nie łączą się już w żadną całość; walają się tu i ówdzie... ale naszyjnika już nie ma - tego wspaniałego łańcucha, który był ozdobą istnienia." 
Tak napisał  14 maja 1943 r. Henryk Elzenberg w dzienniku Kłopot z istnieniem.

Myśl filozofa można wyjąć z kontekstu historii II wojny światowej i wstawić w dowolną epokę  krwi i pożogi, by stwierdzić, iż stan rozczarowania kulturą, całym dorobkiem ludzkości utrwalającym wiarę w piękno i dobro jest właściwy umysłom szlachetnym.Metafora naszyjnika z pereł i rozerwanie go jest bardzo wymowna. Cóż, zawsze potem ktoś z powrotem nawleka perły, inicjując kolejny etap wiary w moc filozofów, teologów, artystów. Należy się jednak przyjrzeć uważnie, kto to robi.

3 komentarze:

Barbara Silver pisze...

Nie miałam jeszcze okazji przeczytać jakąkolwiek książkę pani Sowy, oryginalne nazwisko, czyż nie? ;]
Może dam się skusić, bo spodobał mi się tytuł tej książki ;) Pozdrawiam serdecznie :)

Barbara Silver pisze...

Wspaniała informacja odnośnie Zafona, a kawusia plus wiersz, jak zawsze wprawiły mnie w dobry nastrój :D

nutta pisze...

Teraz wiem już dlaczego komentujesz w tym miejscu wpisy na drugim blogu.
Nie poddawaj się Głupocie.